RZ STUDIO
środa, 18 listopada 2009
Ostatnie wesele sezonu
To była zabawa sezonu! Dużo radości, śmiechu, tańców, śpiewania do mikrofonu, grania z zespołem... a do tego piosenki, które nieczęsto można usłyszeć na weselu a które pięknie wkomponowały się w charakter imprezy. Bo czy zdarzyło się komuś usłyszeć na weselu "Nothing else matter" czy "Sen o Wiktorii" ? Fantastycznie.
Poniżej mała próbka tego, co działo się na parkiecie.
Poniżej mała próbka tego, co działo się na parkiecie.
poniedziałek, 9 listopada 2009
Magda
Z Magdą też poznałyśmy się na weselu :) Przepiękny głos, niesamowita energia, poczucie humoru i pogoda ducha - tak w skrócie można opisać Magdę. Po weselu umówiłyśmy się na sesję zdjęciową, której efekty poniżej. Zapraszam na www.myspace.com/magdalenahymos
Megidoband
Poznaliśmy się na weselu Iwonki i Łukasza. Początkowe lekkie onieśmielenie (wszak w zespole są sami faceci ;) szybko minęło, było wesoło i sympatycznie. Widać, że chłopaki lubią to, co robią i wychodzi im to świetnie. Poniżej kilka fotek z ich "występu" i mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze jeśli nie na sesji, na którą próbuję ich namówić, to na jakimś weselu.
poniedziałek, 2 listopada 2009
Jesienny plener
Na początek dwa zdjęcia Eweliny i Pawła, bo dopiero zasiadam do obróbki. Prawie miesiąc czekaliśmy na polepszenie pogody i w końcu przyszło do nas upragnione słońce i pięknie pozłociło dawno opadłe liście. Szkoda tylko, że nie przyniosło ze soba trochę ciepełka. Słowa podziwu dla Eweliny, która bez marudzenia a raczej ochoczo pozbywała się na czas zdjęć polara choć termometr samochodowy pokazywał zaledwie kilka stopni na zewnątrz :/ Na miejscówkę wybrali sobie Kazimierz, który ciągle przewija się w ich życiu i o którym opowiadają z sentymentem. Zaprowadzili mnie w miejsca, których nie znałam a do których z pewnością wrócę.
poniedziałek, 26 października 2009
Co lubią tygryski...
Ano tygryski lubią, jak się wszystko pięknie układa ;) Młodzi uśmiechnięci i zrelaksowani, piekny kościół, rewelacyjny zespół, który porywał gości do tańca no a goście... tacy, co tylko ich fotografować :) Z takich wesel aż nie chce się wychodzić. A kilka dni później mimo oporów Iwonki i Łukasza wybraliśmy się w plener w jedno z moich ulubionych miejsc, które zauroczylo tez moich Mlodych. Obiecali wrócic tam na rowerach :D


Subskrybuj:
Posty (Atom)






















